Zbliżała się 20.30. Nigdy nie przychodziłam na początek imprezy. Początki się nudne, dopiero się rozkręcają. Przychodząc 30 min po rozpoczęciu ludzie mają w sobie już mały promil więc nie zwracają uwagi jak bardzo upity jesteś. To jest mój sposób na uratowanie swojej reputacji. Doszłam na 20.40. Impreza urodzinowa już się zaczęła. Większość tańczyła. Reszta piła albo "tańczyła". Jeżeli można to nazwać tańcem, a nie macaniem. Parę osób jeszcze na fotelu i oglądali resztę. Podeszłam do stołu z "napojami". Wypiłam dwa drinki i poszłam jeszcze trzeźwa do barmana. Był to brunet, lekko uniesione i rozczochrane włosy. Przepiękne brązowe oczy. Usiadłam przy barku i gadałam z kolesiem. Tak spędzam połowę imprezy. Księżniczka szkolna musi zostawać do końca imprezy jeśli wyjdzie wcześniej ma po prostu przesrane. A więc około dwie i pół godziny spędziłam z chłopakiem o imieniu Liam. Wymieniliśmy się numerami, ale i tak nic z tego nie będzie. Po prostu człowieczek, z którym można poimprezować. Poszłam jednak poszukać swoich znajomych. Na parkiecie była Gem z Dodo i Matt. Na fotelu Max i Lexi. Poszłam do holu odpocząć. Jednak to był zły pomysł papierosy, trawka i alkohol mieszały swoje zapach. Miałam ochotę się zrzygać. W poszukiwaniu łazienki zaglądałam do pokoi. Zaglądając do jednego z pomieszczeń zobaczyłam...
Napisze dalszą część jutro obiecuje.
Przepraszam, przepraszam, przepraszam...
Pozdrawiam. xx
Przepraszam, przepraszam, przepraszam...
Pozdrawiam. xx

Zabiję Cię w takim momencie? /Jen
OdpowiedzUsuń