niedziela, 6 kwietnia 2014

wtorek, 1 kwietnia 2014

Rozdział 5.

-Może zostaniesz? Co będziesz się włóczyć po nocy.
-Jeśli tak pragniesz mojej osoby.
Jestem ciekawa kto wychował tego bachora. Ja tu grzecznie się go pytam, a ten musi coś dodać od siebie. Razem z Harrym weszliśmy do salonu. Chłopak obserwował każdy zakamarek domu. Przeszliśmy do kuchni. Podałam loczkowi szklankę z piciem. Hazza cały czas łaził za mną i nie dawał spokoju. Myślałam, że zaraz go zaknebluje. Zaprowadziłam do pokoju gościnnego. Dałam mu pidżamę mojego brata (której nie nosił). Miałam wreszcie spokój od jego przechwałek. Poszłam wziąć szybki prysznic i pójść spać. Cały czas męczyło mnie pytanie czy on mieszka z Justinem. Jus też mieszka 6 ulic z tond. Usnęłam z pytaniem, na którego nie mam odpowiedzi. Obudziłam się, przez mojego braciszka. Kiedyś uduszę go za te szturchanie.
-Wstawaj za godzinę nasz zajęcia.
Sobota o 10 rano zajęcia z tańca. Wstałam przebrałam się. Zeszłam na dół z torbą na ćwiczenia.
-Nie zapomniałaś o czymś.
~Harry!~ Pierwsza myśl jaka mi przyszła.
-Telefon. Nie dostałaś go na urodziny, żeby leżał.
~Boże czasem myślę kiedy w końcu dostanę zawału.~ wzięłam z ręki brata telefon i wyszłam z domu. Zajęcia szybko zleciały. Cztery godziny tańczenia... Wracając z zajęć z koleżanką, wstąpiłyśmy do paru sklepów następnie do parku. Siedziałyśmy gadałyśmy i plotkowałyśmy, jak większość dziewczyn.
Wracając do domu jakaś dziewczyna z kwiaciarni na przeciwko mojego bloku zatrzymała mnie. Wręczyła mi bukiet kwiatów. Do tulipanów czepiona była mała karteczka.
"Nie długo się spotkamy. Czekam zniecierpliwieniem. xx"
-Chłopak poprosił, żeby pani zobaczyła sms'y w telefonie.
Czasem to mam dość mojego życia. W końcu weszłam do domu. Brat poszedł do pracy. Wiec zostałam sama. Wzięłam do ręki telefon;
"2 nie odebrane wiadomości".
Pierwsza od Hazzy:
"Dzięki za przechowania mojej osoby. xx
P.S. Mogłaś ostrzec przed bratem, nie ładnie."
Druga od nie znanego numeru:
"Ktoś u ciebie nocował? Brat o tym wie? Widzę, że jesteś niegrzeczna. Też tak będę postępował."
Uśmiałam się ma trzy wieki. Zapisałam numer pod Zboczeniec. Wzięłam szybki prysznic. Była 19 więc postanowiłam obejrzeć wiadomości. To co zawsze nudy... Jakiś gang grasuje w okolicy. Nie zdziwiło mnie to. Moje osiedle może nie jest bezpieczne, ale za to śliczne. Po drugie umiem o siebie zadbać.
Zrobiłam kolację dla brata. Włączyłam laptopa, Skype i gadałam z Gem. Opowiedziałam jej o tym "zakochanym" we mnie tajemniczym chłopaku. Tylko Gemma o nim wie. Jak zawsze martwi się na zapas. Konferencje przerwał mi dzwonek do drzwi. Zobaczyłam...
-...

____________________________________________________________
Hej. Spróbuję dodać kolejny rozdział nie długo.
Nadrobić trochę, dodawać systematycznie.
Mam nadzieję, że się nie obraziliście. xx
P.S. następny rozdział będzie dłuższy o wiele
(pisałam do na telefonie więc nie szalałam ]:  ).



niedziela, 16 marca 2014

Uwagi?

Możecie do mnie pisać swoje uwagi przez inne stronki lub raz na miesiąc w ostatni dzień miesiąca dostępne będą komeraże.
Do następnego rozdziału.
xx

Rozdział 4. 3/3

-Chciałem wam przedstawić moją kuzynkę, Selene.
Gdy to usłyszałam mój drink staną mi w gardle. Gdy już doszłam do siebie zaczęłam się śmiać. Tak, trochę głupio to wyglądało.
-Jakoś nie pamiętam, żebyś miał kuzynkę. -No to teraz lokaty mu pojechał.
-Widocznie nie kręcisz się dobrze w moich kręgach rodzinnych. -Justin objął swoim opiekuńczym ramieniem dziewczynę.
-To nie jest żadna kuzynka. -Wyszeptał mi na ucho pan H.
-Wiem. I to jest właśnie mój problem. Wiem więcej niż inni. Wiem coś o niej. Przepraszam o nich. -Podkreśliłam ostatnie słowo, żeby upewnić się, że zrozumie. Wstałam z kanapy. Obeszłam ich i położyłam ręce na ich ramionach i powiedziałam.
-Szkoda, że jesteście rodziną bo była by z was piękna para.
Wszystkich wcięło, nie wiedzieli co się kroi.
-Jeden jeden, kuzynie. Albo braciszku no bo wiesz, jak koleżanka jest kuzynką to ja kim? -Harry idąc za mną, omijając Jusa. Wygarnął mu z triumfalnym uśmieszkiem.
Impreza już się kończyła. Spokojnie mogłam iść do domu. Zakładając kurtkę zobaczyłam jak Harry bije się z myślami czy ma mnie odprowadzić. Miał to wypisane na twarzy. Gdy już otwierał usta, przerwałam mu.
-Jak chcesz, kurtkę zostawiłeś przy barze.
-Okej. Zaraz wracam.
Chłopak zniknął mi z oczu jak tylko wszedł do jednego z pokoi. Wyjęłam telefon i napisałam do Gemm, że idę do domu.
-O co ci chodzi?! -Nagle coś szarpnęło mnie za ramię i przyparło do ściany. Spojrzałam mu w oczy.
-Widziałam was w pokoju. Jak graliście w skrable nie chciałam przeszkadzać. -Brunet widać zdenerwował się. Zacisnął mi ręce tak, że krew mi nie dopływała do palców. Nagle Juju coś odepchnęło ode mnie. Przede mną stał trochę zdenerwowany Harry.
-Zostawić cię na chwilę samą.
-Dziękuję Hazz.
-Spoko.
-Hazz? -Justin stał z wyrazem twarzy "że co?!".
Razem z Hazzą obeszliśmy Jusa. Szliśmy w kierunku mojego domu. Cały czas czułam obce spojrzenie na sobie i to nie był wzrok lokatego. Gdy już doszliśmy do domu spytałam.
-Daleko mieszkasz? -Wiem żałosne ale..
-6 ulic z tond.
-Może...

sobota, 15 marca 2014

Rozdział 4. 2/3

Justina z brunetką całujących się na łóżko. Raczej wiadome do czego się zabierali. Mimo, że miałam promile udało mi się bez szelestnice zamknąć drzwi. Szłam korytarzem w stronę balkonu. Ludzie stali wokół mnie ale ich nie rozpoznawałam przez za szkliwione oczy. Stojąc już przed drzwiami na dwór ktoś złapał mnie za ramię. Nie odwróciłam się nie miałam ochoty z nikim rozmawiać, sprzeczać, czy cokolwiek. Z moich oczu wypłynęły łzy, dzięki czemu polepszyła mi się trochę widoczność. Zobaczyłam burzę loków za mną. Z nadzieją, że to jakiś koleś w innej klasy odwróciłam się. Niestety ale musiał to być on. Ubrany w koszulę w serca i czarne spodnie. Stał przede mną pan Harry Siyber.
-Aż tak się stęskniłaś?? -Kolejne łzy spływały.- Hej. Znowu coś ja? O czym zapomniałem.
-Boże. Po prostu się zamknij. Proszę.
-Aha. Czyli jeszcze nic nie zrobiłem? To ko. -Spiorunowałam go wzrokiem.- A sory. Miałem się zamknąć. Ok. Dobra od teraz.
Stanęłam tyłem do niego i wpatrywałam się w szklane drzwi. Za to on stanął za mną ale bardziej z prawej strony. Wpatrywałam się w drzewa znajdujące się za szybą. Zerknęłam na jego odbicie. Oczy miał przyklejone do mnie. Jestem ciekawa ile czasu się tak na mnie gapił. Zresztą co mnie to obchodzi.
-Nic nie zrobiłeś.
-Aha. -Spojrzałam na niego, a a jego oczy były wklejone we mnie.
-Co powiedziałam?
-Aha.
-Harry słuchasz mnie.
-Tak. Nie. Nie wiem, a co.
-Nic nie zrobiłeś. Mam małe problemy. -Zrobił swój uśmiech przez którego inne laski z szkoły już by jęczały.- Ugh, ogarnij się.
-No co?
Poszłam z powrotem do barku. Uśmiechnęłam się do Liam'a. Odwzajemnił to. Następnie spojrzał nade mną. Odwróciłam się zobaczyłam burzę loków. Usiadł na krześle obok mnie. Chłopak chciał wyciągnąć ode mnie mój problem, ale nic nie powiedziałam. Mówiłam wszystko, żeby mu nie zdradzić jak mój były najlepszy przyjaciel zaczyna grę wstępną. Harry okazał się nawet fajnym chłopakiem jak nie próbuje się wyróżnić. Moja paczka siedziała w koncie pokoju. Razem z Haroldem, zza moim pozwoleniem, usiedliśmy na fotelu, który się tam znajdował. Wszyscy skanowali go wzrokiem. Powiedziałam tylko ,,Nie tym razem". Każdy wrócił do swoich rozmów. Parę minut później. Do pokoju wszedł. Justin z brunetką. Jak sądzę patrzyłam na nich wzrokiem "Zabiję ciebie jak cię spotkam na ulicy." Juju podszedł do nasze go siołu, uśmiechnął się do mnie i powiedział.
-Chciałem wam przedstawić...


Taki ze mnie cham. xD Spróbuje
napisać coś jeszcze jutro. :-) Ale
nie obiecuję. Miłego tygodnia sis.
Przepraszam, że tak mało. Jak zwykle.
Pozdrawiam, kocham. :-*
xx

piątek, 14 marca 2014

Rozdział 4. 1/3

Jak najszybciej trafiłam do domu. Wzięłam szybki prysznic, wysuszyłam włosy, makijaż i tylko ciuchy. Po długim rozmyślaniu wybrałam to:
Zbliżała się 20.30. Nigdy nie przychodziłam na początek imprezy. Początki się nudne, dopiero się rozkręcają. Przychodząc 30 min po rozpoczęciu ludzie mają w sobie już mały promil więc nie zwracają uwagi jak bardzo upity jesteś. To jest mój sposób na uratowanie swojej reputacji. Doszłam na 20.40. Impreza urodzinowa już się zaczęła. Większość tańczyła. Reszta piła albo "tańczyła". Jeżeli można to nazwać tańcem, a nie macaniem. Parę osób jeszcze na fotelu i oglądali resztę. Podeszłam do stołu z "napojami". Wypiłam dwa drinki i poszłam jeszcze trzeźwa do barmana. Był to brunet, lekko uniesione i rozczochrane włosy. Przepiękne brązowe oczy. Usiadłam przy barku i gadałam z kolesiem. Tak spędzam połowę imprezy. Księżniczka szkolna musi zostawać do końca imprezy jeśli wyjdzie wcześniej ma po prostu przesrane. A więc około dwie i pół godziny spędziłam z chłopakiem o imieniu Liam. Wymieniliśmy się numerami, ale i tak nic z tego nie będzie. Po prostu człowieczek, z którym można poimprezować. Poszłam jednak poszukać swoich znajomych. Na parkiecie była Gem z  Dodo i Matt. Na fotelu Max i Lexi. Poszłam do holu odpocząć. Jednak to był zły pomysł papierosy, trawka i alkohol mieszały swoje zapach. Miałam ochotę się zrzygać. W poszukiwaniu łazienki zaglądałam do pokoi. Zaglądając do jednego z pomieszczeń zobaczyłam...


Napisze dalszą część jutro obiecuje.
Przepraszam, przepraszam, przepraszam...
Pozdrawiam. xx

wtorek, 25 lutego 2014

Kontakt.

*Ask
*Ask Me
*Faceb
ook
*Twitter
Uwagi i inne pomysły z chęcią przyjmuje. :-)
Pozdrówcie rodzinki i przyjaciół. Miłej szkoły/ferii. xx

Rozdział 3.

Wszyscy poszli do swoich szafek. Otworzyłam swoją. Spadła jakaś kartka na podłogę.

Do zobaczenia na Angielskim, Historii i wuefie.
Nam nadzieje, że ładnie dziś wyglądasz.
Czekam niezniecierpliwienie. xx


Dom, szafka. Tylko na tyle cię stać? Dziś 7 lekcji. Powinno pójść szybko. A więc na Ang. Ruszyliśmy pod klasę. "Walnęliśmy" się pod klasą. Oglądałam się wokół poszukując osoby, która mnie obserwuje. Z Harrym stał jakiś blondyn. Typowe obgadywanie Piękna kasowa mało nie padnie z zauroczenia. Next. Mój brat gada z jakąś laską... Stop! Gemma. Wstałam z ławki i go to toilet. Gem siedziała na parapecie smutna i przygnębiona. Już głupio się nie pytałam czy coś się stało. Przytuliłam ją i zrobiłam na bóstwo i trochę siebie. 

(Gem i Amy)
Wyszłyśmy razem z łazienki. Paru chłopaków obejrzało się za nami. To dodało Gemmie trochę otuchy. Weszliśmy do klasy. Teraz wszystko wreszcie było ok. Usiedliśmy na naszych miejscach. Klasa się zapełniała. Wszedł nauczyciel.
-Dzisiaj będziemy mieli gościa. Oto Niall.
Chłopak, z którym gadał lok wszedł do klasy. Słodziak ale nie mój typ. Za to przykuło mój wzrok, że Jus usiadł przede mną i bił się na spojrzenia z Harrym. Oni mogą tak się bawić to czemu nie ja?! Wstałam z ławki i pociągnęłam Juju do tyłu. Odwrócił się a ja go pocałowałam w końcówkę ust. Chłopak się trochę zdziwił, ale posłał "przeciwnikowi" triumfalny uśmiech. Z jednej strony dziecinada, z drugiej fajna zabawa. Za Harrym dostawili stolik. Tam usiadł Blondyn. Dzień jakoś zleciał. Zostały 2 ostatnie lekcje. Wuef  i to co sobie wybraliśmy na początku roku szkolnego. Chłopaki vs Dziewczyny! Noga! Nasza klasa jest związana z sportowców to jest dużo akcji. W dodatku dziewczyny z naszej klasy są nadzwyczaj dobre. Szatnia. Ja i moje kumpele większa/luźniejsza bluzka, krótkie spodenki. Inne osóbki obcisłe bluzki spodenki. Tylko, żeby nic nie zasłonić. Horror. Wszyscy na hali. Na ławce: pan-wysoka-opinia-o-sobie-Harry, mój-biedny-dopiero-co-wyjęta-ręka-z-gipsu-Dorian i pan-obgadywacz,-tajemniczy-gościu-Niall. Żal mi mojego brata, że musi z nimi siedzieć. Wybieramy drużynyy. Ja z panem-śliczne ząbki-Jusem i Gem. Nie wiem z czego się ciesze zawsze tak jest. Stoję koło niego, gadamy, współpracujemy, wygrywamy. Skromność. Jak mówię/piszę tak jest. A więc szatnia struj od czirlidingu i na przerwę. Tu też jak robili stroje to trochę mieli ograniczenie materiału, ale aż tak mi to nie przeszkadza. Przerwa. Spojrzenia chłopaków na twój tyłek. Kwestia przyzwyczajenia. W dodatku przewodnicząca. Trzeba być godzinę Francuzką. Prawdziwi Francuzi niczego się nie wstydzą. Jestem ciekawa na jakie zajęcia chodzi pan Wysoka Opinia. Nasz czas minął lekcja się zaczęła wszyscy ci co na te zajęcia chodzą już byli. Przyszedł nasz trener.
-Teraz do roboty! Koniec z upadkami. One są po to, żeby się podnosić. Każdy kiedyś upadł więc czas się podnieść! I wziąć się do roboty! Rozgrzewka!
Wszyscy posłusznie wykonali rozkaz nauczyciela. Każdy się dziwi mężczyzna uczy czirlidingu? Szczerze on jest lepszy od 5 kobiet razem wziętych. Lekcja była męcząca. wróciłam do domu około 15. Przebrałam i na skate park. nie brałam deski byłam już zbyt zmęczona. Idąc ulicami dorwał mnie mój informator i powiedział, że dziś kroi się impreza. Kiedy dotarłam już w miejsce w które chciałam. Poinformowałam resztę, posiedziałam chwilę i poszłam się przebrać.

niedziela, 23 lutego 2014

Rozdział 2.

W moim pokoju coś szeleściło. Zapaliłam lampkę przy łóżku. Na szewce leżała kartka.
Nieźle jeździsz na desce. Może mnie nauczysz.
Nie stresuj się nic od ciebie nie chce no może,
jedna jedno. Chyba masz dobre stosunki z Jus.
P.S. Słodko śpisz.

Następny idiota?! Ah... Nie wspominałam. No to w dużym skrócie. W tamtym roku pierwszego dnia jeden chłopak "zakochał" się we mnie od pierwszego wrażenia. Wiadome łaził za mną. Raz włamał się ale Dorian pomógł mi się jego pozbyć. Później nie chodził za mną, gadał ani patrzył. Czyżby teraz wrócił?? Wątpię jak nie on to kto? Może pan Nowy bawi się w prześladowanie. Phy. Może mnie sobie pomarzyć. Psyche to akurat to mam mocną. Wstałam. Teraz to nie zasnę. Zegarek 4.47. Okej nie jest tak źle. Zamknęłam otwarte okno i poszłam się ubrać. Zeszłam na dół po cichu, żeby nie obudzić Dodo. Zrobiłam na śniadanie naleśniki. Około 5.50 zszedł na dół i mój braciszek.
-Ty też nie możesz spać? Zimno w tym domu.
Zaśmiałam się z jego nie wiedzy. Potem co? To co codziennie pogaduch, przepychanka, bierzemy rzeczy do szkoły i w drogę. Wyszliśmy wcześnie więc nikogo z naszej paczki nie spotkaliśmy. Siedzieliśmy na drewnianych stołach przed szkołom. My nigdy nie siadamy na ławkach, które się znajdowały koło każdego stołu. Czekaliśmy aż ktoś z naszej paczki przyjdzie. Nikt nie przychodził, za to Lou. Kolega z klasy Doro. On nas "oprowadził" po szkole pierwszego dnia. Polubiliśmy go jest zabawny rozgadany i takie tam... Dosiadł się do nas od razu. Po nim przyszły dziewczyny. Potem chłopaki. Weszliśmy dopiero wtedy, gdy nasza paczka była cała. Poszliśmy do szatni.

__________
Hej sory, że turecko piszę no ale... Postaram się znaleźć dzień, w którym będę mogła pisać :-) Napisałam mało ale chciałam, żeby coś było. Przepraszam... Pozdrawiam... Kofciam??? xx Do zobaczyska! Postaram się w tym tygodniu napisać.

Rozdział 1. 2/2

Każdy zniecierpliwienie czekał aż chłopak wejdzie. Obejrzałam miny innych w klasie. Jus był bardzo wkurzony pewnie dostał obskok od wychowawczyni. W końcu drzwi od klas
otworzyły się. Na środku klasy stanęła dyrektorka z chłopakiem. Teraz stał już bez kaptura. Miał loki i zielono-niebieskie oczy. Całkiem wysoki.
-No dobrze. Jak wiecie do naszej klasy miała dojść nowa osoba. Oto ten przybysz to Harry Siyber*.
Dyrektorka zaczęła mówić dalej o roku szkolnym. Chłopak usiadł koło Lexi. Nasza paczka miała otworzone buzie z wrażenia. Miał takie samo nazwisko jak Justin. Nie każdy znał jego (Juju) prawdziwe nazwisko. Często używał nazwiska panieńskiego jego matki. Spojrzałam na niego. Siedział wkurzony to mało powiedziane. Raczej za nim nie przepadał. Za to nasza klasowa miss była uśmiechnięta od ucha do ucha. Wpatrzona w "Nowego" jak w obrazek. On siedział i patrzył się na dyrektorkę i udawał, że nie widzi jak go obserwują. Ja byłam już zajęta rozmową z Gemmą. Czas minął szybko. Dyrektorka skończyła "przemowę", ale zanim wyszliśmy dodała: Mam nadzieję, że kuzyn lub przewodnicząca klasy ciebie oprowadzi po szkole. Czyli już mnie wkręciła. Ugh. Spojrzałam na Justina był tą wieścią nie zadowolony. Jednak lokaty powiedział krótkie nie trzeba. "Mój" przystojniak posłał mi uśmiech i mówiąc bezgłośnie wypowiedział: cztery słowa Ja się tym zajmę. Harry to jednak usłyszał. Stał tuż za mną. Nawet nie wiem kiedy do mnie podszedł.-Spokojnie tygrysie. Nie rzucaj się tak na mnie. -H.
-Jasne! -Równo z Jus'em powiedzieliśmy. Uśmiechnęliśmy się do siebie.
-Słodkie. Wybaczcie, ale dziewczyny na mnie czekają.
Prychnęłam razem z Juju. Wyszliśmy z klasy. Nasza paczka jak zawsze po szkole idzie do domu, przebierała i na skatepark. Jak zawsze to i dzisiaj. Gem czekała na mnie pod domem. Ubrana wyszłam z domu. Ruszyłyśmy do "naszego" miejsca. Wszyscy już byli moja paczka po jednej stronie, a po drugiej paczka Justina. Potem nic, nic, nic ciekawego. Około 17 wróciłam do domu. Zrobiłam to co  chyba wszyscy kolacja, komp, telefon, krótka kąpiel, łóżko, laptop. W końcu padłam, usnęłam około 21.
Późnej nocy obudziło mnie szeleszczenie w pokoju...

Siyber* zrobiłam mieszankę Bieber z Styles co jedną literę XD.

poniedziałek, 17 lutego 2014

Rozdział 1. 1/2

Słodkie sny. Marzenia i...
 ...i chluśnięcie wody. Potem zimna ciecz na mojej twarzy. Zajebiście! Ugh! Otwieram moje zaspane oczy i widzę braciszka turlającego się ze śmiechu. Żartowniś. Wstałam z łóżka posłałam mu spojrzenie ala żal mi cię. W przeprosiny dostałam całusa. Poranna kąpiel, jedzenie, pogaduchy nuuuudy. Konkrety. Szliśmy właśnie chodnikiem przez park. Zatrzymaliśmy się przed małym sklepikiem. Wieczny głód mojego brata nie odpuszcza. Stałam wpatrzona w mój telefon kiedy poczułam, że tracę grawitacje i zaraz upadam. LOL. Chcecie mnie dziś zabić? Zobaczyłam mordkę. Moją kochaną mordkę. Gemmę. Ględziła i darła się "nowy".
-OGAR! O co chodzi?
-Nowy! Nawet. Nawet. Widziałaś. Umieram. Hahaha... -Szczerze nic nie rozumiałam z tego co powiedziała.
-Jeszcze raz, ale w o l n i e j. -Przeliterowałam jej, żeby na pewno zrozumiała.
-Okej. Do naszej szkoły doszedł jakiś nowy CHŁOPAK. -Zaakcentowała ostatnie słowo.-Podobnież szał! Ideał itp. Ahh...
-Ej. Przecież ja jestem najprzystojniejszy!- Braciszek zaśmiał się.
-Jasne...
Całą drogę gadaliśmy, naśmiewaliśmy się z Dorian'a i oczywiście hot plota. Mijaliśmy dziewczyny, które szczerzyły się do nas. Myślą, że jak będą się do nas kleić to będą w naszej paczce. No proszę... W drodze do szkoły spotkaliśmy resztę naszej paczki, w paczce wszystkich jest sześcioro (3 dziewczyny i 3 chłopaków). W szóstkę dotarliśmy do szkoły. Jak zawsze drzwi otwierał nam ktokolwiek kto koło nich stał. Trzy dziewczyny z przodu, z tyłu 3 chłopaków. Tak się wchodzi do szkoły. Kocham to! No dobra. Wracając do żywych. Jak zawsze na początek roku szkolnego mamy"zebranie" w sali gimnastycznej. Nasze 6 miejsce wolne, na samym środku sali. Zawsze tam siadamy. Dyrektora jak co rok mówiła o klasach odchodzących. Powodzenia w lekcjach, itp. Rozchodziliśmy się do klas. Naszą wychowawczynią jest dyrektorka... Po prosu trzeba uważać i "zachowywać". Przed klasą już stała "nasza" pani z jakimś chłopakiem w kapturze i Justinem. Każdy ma wyznaczone miejsce w klasie. Wszyscy siedzieli już w klasie, a dyrektorka z "nowym" byli na korytarzu. Wszyscy gadają, norma. Ja za to nabijałam się z Lexi bo koło niej była ostatnia wolna ławka. Siedzimy na końcu klasy więc pewne jest, że będzie siedział koło nas.

niedziela, 16 lutego 2014

Prolog.

Heja. Jestem Amber. Mieszkam w Londynie. Chodzę do 2 liceum. Mam starszego brata ma 19 lat. Nasza matka zginęła w wypadku samochodowym 2 lata temu. Ojciec nas oddał do bidula. Przerosło go to. Tylko gdy mój brat wyszedł z tego "domu", adoptował mnie. Razem z Dorianem pracuje w barze. Chodzimy do jednej szkoły. Zawsze razem... Mam kumpele Gemmę. Zawsze pomoże. Zawsze jest. Jest ode mnie starsza o pół roku ale jest w klasie zemną. Podoba jej się mój brat. Po prostu baz komentarza. Mi za to Justin. Ciacho naszej szkoły, ale problemy sercowe potem. Chodzę do klasy muzycznej, sportowej i tanecznej. Gram w gałę (piłkę nożną) i jestem czirliderką. Jestem przewodniczącą (naszej drużyny czirliderek). Dzięki temu jestem znana w szkole. Nasza klasa jest tą gdzie są popularsy (popularne osoby). Jak napisałam wracam do tematu chłopaków. Gem kocha się w moim bracie, ale on o tym nie wie. Ja bujam się w Jus'u. To chyba każdy wie. Jego kumple mówili, że też mu wpadłam w oko, kiedy tu przyjechałam. Ale on się nade mną znęca i nie chce mnie się spytać o chodzenie. Jeszcze jedno pytanie?! "Kiedy tu przyjechałam"?! Ahh tak. Z braciszkiem chcieliśmy uciec od tamtego miejsca. Uciekliśmy z miasteczka gdzie się urodziliśmy, od razu kiedy wyszliśmy z bidula. A więc podsumujmy. Uciekam przed przeszłościom. Mieszkam z bratem. Mam jedną kumpele najlepszą na świecie. Podoba mi się ciacho ze szkoły. Co w tym dziwnego?! Wszystko pięknie, ale zawsze nadchodzi czas na zmiany. Kiedy się zaczną? Sama nie wiem, ale się dowiem i to szybciej niż mi się wydaje.

Bohaterowie.

Główni Bohaterowie
Amber (Nina Dobrev), Amba, Er, Amy.
Justin (Justin Bieber), Jus, Juju.
Harry (Harry Styles), Hazz, Haza, Harold.
Dorian (Dylan O'brien), Dodo, Dorax, Doro.
Gemma (Candice Accola), Gema, Gem.

Pozostali
Max (Ian Somerhalder).

Lexi (Kat Graham).
Matt (Joseph Morgan).