środa, 26 lutego 2014
wtorek, 25 lutego 2014
Rozdział 3.
Wszyscy poszli do swoich szafek. Otworzyłam swoją. Spadła jakaś kartka na podłogę.
(Gem i Amy)
Do zobaczenia na Angielskim, Historii i wuefie.
Nam nadzieje, że ładnie dziś wyglądasz.
Czekam niezniecierpliwienie. xx
Nam nadzieje, że ładnie dziś wyglądasz.
Czekam niezniecierpliwienie. xx
Dom, szafka. Tylko na tyle cię stać? Dziś 7 lekcji. Powinno pójść szybko. A więc na Ang. Ruszyliśmy pod klasę. "Walnęliśmy" się pod klasą. Oglądałam się wokół poszukując osoby, która mnie obserwuje. Z Harrym stał jakiś blondyn. Typowe obgadywanie Piękna kasowa mało nie padnie z zauroczenia. Next. Mój brat gada z jakąś laską... Stop! Gemma. Wstałam z ławki i go to toilet. Gem siedziała na parapecie smutna i przygnębiona. Już głupio się nie pytałam czy coś się stało. Przytuliłam ją i zrobiłam na bóstwo i trochę siebie.
Wyszłyśmy razem z łazienki. Paru chłopaków obejrzało się za nami. To dodało Gemmie trochę otuchy. Weszliśmy do klasy. Teraz wszystko wreszcie było ok. Usiedliśmy na naszych miejscach. Klasa się zapełniała. Wszedł nauczyciel.
-Dzisiaj będziemy mieli gościa. Oto Niall.
Chłopak, z którym gadał lok wszedł do klasy. Słodziak ale nie mój typ. Za to przykuło mój wzrok, że Jus usiadł przede mną i bił się na spojrzenia z Harrym. Oni mogą tak się bawić to czemu nie ja?! Wstałam z ławki i pociągnęłam Juju do tyłu. Odwrócił się a ja go pocałowałam w końcówkę ust. Chłopak się trochę zdziwił, ale posłał "przeciwnikowi" triumfalny uśmiech. Z jednej strony dziecinada, z drugiej fajna zabawa. Za Harrym dostawili stolik. Tam usiadł Blondyn. Dzień jakoś zleciał. Zostały 2 ostatnie lekcje. Wuef i to co sobie wybraliśmy na początku roku szkolnego. Chłopaki vs Dziewczyny! Noga! Nasza klasa jest związana z sportowców to jest dużo akcji. W dodatku dziewczyny z naszej klasy są nadzwyczaj dobre. Szatnia. Ja i moje kumpele większa/luźniejsza bluzka, krótkie spodenki. Inne osóbki obcisłe bluzki spodenki. Tylko, żeby nic nie zasłonić. Horror. Wszyscy na hali. Na ławce: pan-wysoka-opinia-o-sobie-Harry, mój-biedny-dopiero-co-wyjęta-ręka-z-gipsu-Dorian i pan-obgadywacz,-tajemniczy-gościu-Niall. Żal mi mojego brata, że musi z nimi siedzieć. Wybieramy drużynyy. Ja z panem-śliczne ząbki-Jusem i Gem. Nie wiem z czego się ciesze zawsze tak jest. Stoję koło niego, gadamy, współpracujemy, wygrywamy. Skromność. Jak mówię/piszę tak jest. A więc szatnia struj od czirlidingu i na przerwę. Tu też jak robili stroje to trochę mieli ograniczenie materiału, ale aż tak mi to nie przeszkadza. Przerwa. Spojrzenia chłopaków na twój tyłek. Kwestia przyzwyczajenia. W dodatku przewodnicząca. Trzeba być godzinę Francuzką. Prawdziwi Francuzi niczego się nie wstydzą. Jestem ciekawa na jakie zajęcia chodzi pan Wysoka Opinia. Nasz czas minął lekcja się zaczęła wszyscy ci co na te zajęcia chodzą już byli. Przyszedł nasz trener.
-Teraz do roboty! Koniec z upadkami. One są po to, żeby się podnosić. Każdy kiedyś upadł więc czas się podnieść! I wziąć się do roboty! Rozgrzewka!
Wszyscy posłusznie wykonali rozkaz nauczyciela. Każdy się dziwi mężczyzna uczy czirlidingu? Szczerze on jest lepszy od 5 kobiet razem wziętych. Lekcja była męcząca. wróciłam do domu około 15. Przebrałam i na skate park. nie brałam deski byłam już zbyt zmęczona. Idąc ulicami dorwał mnie mój informator i powiedział, że dziś kroi się impreza. Kiedy dotarłam już w miejsce w które chciałam. Poinformowałam resztę, posiedziałam chwilę i poszłam się przebrać.
-Dzisiaj będziemy mieli gościa. Oto Niall.
Chłopak, z którym gadał lok wszedł do klasy. Słodziak ale nie mój typ. Za to przykuło mój wzrok, że Jus usiadł przede mną i bił się na spojrzenia z Harrym. Oni mogą tak się bawić to czemu nie ja?! Wstałam z ławki i pociągnęłam Juju do tyłu. Odwrócił się a ja go pocałowałam w końcówkę ust. Chłopak się trochę zdziwił, ale posłał "przeciwnikowi" triumfalny uśmiech. Z jednej strony dziecinada, z drugiej fajna zabawa. Za Harrym dostawili stolik. Tam usiadł Blondyn. Dzień jakoś zleciał. Zostały 2 ostatnie lekcje. Wuef i to co sobie wybraliśmy na początku roku szkolnego. Chłopaki vs Dziewczyny! Noga! Nasza klasa jest związana z sportowców to jest dużo akcji. W dodatku dziewczyny z naszej klasy są nadzwyczaj dobre. Szatnia. Ja i moje kumpele większa/luźniejsza bluzka, krótkie spodenki. Inne osóbki obcisłe bluzki spodenki. Tylko, żeby nic nie zasłonić. Horror. Wszyscy na hali. Na ławce: pan-wysoka-opinia-o-sobie-Harry, mój-biedny-dopiero-co-wyjęta-ręka-z-gipsu-Dorian i pan-obgadywacz,-tajemniczy-gościu-Niall. Żal mi mojego brata, że musi z nimi siedzieć. Wybieramy drużynyy. Ja z panem-śliczne ząbki-Jusem i Gem. Nie wiem z czego się ciesze zawsze tak jest. Stoję koło niego, gadamy, współpracujemy, wygrywamy. Skromność. Jak mówię/piszę tak jest. A więc szatnia struj od czirlidingu i na przerwę. Tu też jak robili stroje to trochę mieli ograniczenie materiału, ale aż tak mi to nie przeszkadza. Przerwa. Spojrzenia chłopaków na twój tyłek. Kwestia przyzwyczajenia. W dodatku przewodnicząca. Trzeba być godzinę Francuzką. Prawdziwi Francuzi niczego się nie wstydzą. Jestem ciekawa na jakie zajęcia chodzi pan Wysoka Opinia. Nasz czas minął lekcja się zaczęła wszyscy ci co na te zajęcia chodzą już byli. Przyszedł nasz trener.
-Teraz do roboty! Koniec z upadkami. One są po to, żeby się podnosić. Każdy kiedyś upadł więc czas się podnieść! I wziąć się do roboty! Rozgrzewka!
Wszyscy posłusznie wykonali rozkaz nauczyciela. Każdy się dziwi mężczyzna uczy czirlidingu? Szczerze on jest lepszy od 5 kobiet razem wziętych. Lekcja była męcząca. wróciłam do domu około 15. Przebrałam i na skate park. nie brałam deski byłam już zbyt zmęczona. Idąc ulicami dorwał mnie mój informator i powiedział, że dziś kroi się impreza. Kiedy dotarłam już w miejsce w które chciałam. Poinformowałam resztę, posiedziałam chwilę i poszłam się przebrać.
niedziela, 23 lutego 2014
Rozdział 2.
W moim pokoju coś szeleściło. Zapaliłam lampkę przy łóżku. Na szewce leżała kartka.
Nieźle jeździsz na desce. Może mnie nauczysz.
Nie stresuj się nic od ciebie nie chce no może,
jedna jedno. Chyba masz dobre stosunki z Jus.
P.S. Słodko śpisz.
Nie stresuj się nic od ciebie nie chce no może,
jedna jedno. Chyba masz dobre stosunki z Jus.
P.S. Słodko śpisz.
Następny idiota?! Ah... Nie wspominałam. No to w dużym skrócie. W tamtym roku pierwszego dnia jeden chłopak "zakochał" się we mnie od pierwszego wrażenia. Wiadome łaził za mną. Raz włamał się ale Dorian pomógł mi się jego pozbyć. Później nie chodził za mną, gadał ani patrzył. Czyżby teraz wrócił?? Wątpię jak nie on to kto? Może pan Nowy bawi się w prześladowanie. Phy. Może mnie sobie pomarzyć. Psyche to akurat to mam mocną. Wstałam. Teraz to nie zasnę. Zegarek 4.47. Okej nie jest tak źle. Zamknęłam otwarte okno i poszłam się ubrać. Zeszłam na dół po cichu, żeby nie obudzić Dodo. Zrobiłam na śniadanie naleśniki. Około 5.50 zszedł na dół i mój braciszek.
-Ty też nie możesz spać? Zimno w tym domu.
Zaśmiałam się z jego nie wiedzy. Potem co? To co codziennie pogaduch, przepychanka, bierzemy rzeczy do szkoły i w drogę. Wyszliśmy wcześnie więc nikogo z naszej paczki nie spotkaliśmy. Siedzieliśmy na drewnianych stołach przed szkołom. My nigdy nie siadamy na ławkach, które się znajdowały koło każdego stołu. Czekaliśmy aż ktoś z naszej paczki przyjdzie. Nikt nie przychodził, za to Lou. Kolega z klasy Doro. On nas "oprowadził" po szkole pierwszego dnia. Polubiliśmy go jest zabawny rozgadany i takie tam... Dosiadł się do nas od razu. Po nim przyszły dziewczyny. Potem chłopaki. Weszliśmy dopiero wtedy, gdy nasza paczka była cała. Poszliśmy do szatni.
__________
Hej sory, że turecko piszę no ale... Postaram się znaleźć dzień, w którym będę mogła pisać :-) Napisałam mało ale chciałam, żeby coś było. Przepraszam... Pozdrawiam... Kofciam??? xx Do zobaczyska! Postaram się w tym tygodniu napisać.
-Ty też nie możesz spać? Zimno w tym domu.
Zaśmiałam się z jego nie wiedzy. Potem co? To co codziennie pogaduch, przepychanka, bierzemy rzeczy do szkoły i w drogę. Wyszliśmy wcześnie więc nikogo z naszej paczki nie spotkaliśmy. Siedzieliśmy na drewnianych stołach przed szkołom. My nigdy nie siadamy na ławkach, które się znajdowały koło każdego stołu. Czekaliśmy aż ktoś z naszej paczki przyjdzie. Nikt nie przychodził, za to Lou. Kolega z klasy Doro. On nas "oprowadził" po szkole pierwszego dnia. Polubiliśmy go jest zabawny rozgadany i takie tam... Dosiadł się do nas od razu. Po nim przyszły dziewczyny. Potem chłopaki. Weszliśmy dopiero wtedy, gdy nasza paczka była cała. Poszliśmy do szatni.
__________
Hej sory, że turecko piszę no ale... Postaram się znaleźć dzień, w którym będę mogła pisać :-) Napisałam mało ale chciałam, żeby coś było. Przepraszam... Pozdrawiam... Kofciam??? xx Do zobaczyska! Postaram się w tym tygodniu napisać.
Rozdział 1. 2/2
Każdy zniecierpliwienie czekał aż chłopak wejdzie. Obejrzałam miny innych w klasie. Jus był bardzo wkurzony pewnie dostał obskok od wychowawczyni. W końcu drzwi od klas
otworzyły się. Na środku klasy stanęła dyrektorka z chłopakiem. Teraz stał już bez kaptura. Miał loki i zielono-niebieskie oczy. Całkiem wysoki.
-No dobrze. Jak wiecie do naszej klasy miała dojść nowa osoba. Oto ten przybysz to Harry Siyber*.
Dyrektorka zaczęła mówić dalej o roku szkolnym. Chłopak usiadł koło Lexi. Nasza paczka miała otworzone buzie z wrażenia. Miał takie samo nazwisko jak Justin. Nie każdy znał jego (Juju) prawdziwe nazwisko. Często używał nazwiska panieńskiego jego matki. Spojrzałam na niego. Siedział wkurzony to mało powiedziane. Raczej za nim nie przepadał. Za to nasza klasowa miss była uśmiechnięta od ucha do ucha. Wpatrzona w "Nowego" jak w obrazek. On siedział i patrzył się na dyrektorkę i udawał, że nie widzi jak go obserwują. Ja byłam już zajęta rozmową z Gemmą. Czas minął szybko. Dyrektorka skończyła "przemowę", ale zanim wyszliśmy dodała: Mam nadzieję, że kuzyn lub przewodnicząca klasy ciebie oprowadzi po szkole. Czyli już mnie wkręciła. Ugh. Spojrzałam na Justina był tą wieścią nie zadowolony. Jednak lokaty powiedział krótkie nie trzeba. "Mój" przystojniak posłał mi uśmiech i mówiąc bezgłośnie wypowiedział: cztery słowa Ja się tym zajmę. Harry to jednak usłyszał. Stał tuż za mną. Nawet nie wiem kiedy do mnie podszedł.-Spokojnie tygrysie. Nie rzucaj się tak na mnie. -H.
-Jasne! -Równo z Jus'em powiedzieliśmy. Uśmiechnęliśmy się do siebie.
-Słodkie. Wybaczcie, ale dziewczyny na mnie czekają.
Prychnęłam razem z Juju. Wyszliśmy z klasy. Nasza paczka jak zawsze po szkole idzie do domu, przebierała i na skatepark. Jak zawsze to i dzisiaj. Gem czekała na mnie pod domem. Ubrana wyszłam z domu. Ruszyłyśmy do "naszego" miejsca. Wszyscy już byli moja paczka po jednej stronie, a po drugiej paczka Justina. Potem nic, nic, nic ciekawego. Około 17 wróciłam do domu. Zrobiłam to co chyba wszyscy kolacja, komp, telefon, krótka kąpiel, łóżko, laptop. W końcu padłam, usnęłam około 21.
Późnej nocy obudziło mnie szeleszczenie w pokoju...
Siyber* zrobiłam mieszankę Bieber z Styles co jedną literę XD.
otworzyły się. Na środku klasy stanęła dyrektorka z chłopakiem. Teraz stał już bez kaptura. Miał loki i zielono-niebieskie oczy. Całkiem wysoki.
-No dobrze. Jak wiecie do naszej klasy miała dojść nowa osoba. Oto ten przybysz to Harry Siyber*.
Dyrektorka zaczęła mówić dalej o roku szkolnym. Chłopak usiadł koło Lexi. Nasza paczka miała otworzone buzie z wrażenia. Miał takie samo nazwisko jak Justin. Nie każdy znał jego (Juju) prawdziwe nazwisko. Często używał nazwiska panieńskiego jego matki. Spojrzałam na niego. Siedział wkurzony to mało powiedziane. Raczej za nim nie przepadał. Za to nasza klasowa miss była uśmiechnięta od ucha do ucha. Wpatrzona w "Nowego" jak w obrazek. On siedział i patrzył się na dyrektorkę i udawał, że nie widzi jak go obserwują. Ja byłam już zajęta rozmową z Gemmą. Czas minął szybko. Dyrektorka skończyła "przemowę", ale zanim wyszliśmy dodała: Mam nadzieję, że kuzyn lub przewodnicząca klasy ciebie oprowadzi po szkole. Czyli już mnie wkręciła. Ugh. Spojrzałam na Justina był tą wieścią nie zadowolony. Jednak lokaty powiedział krótkie nie trzeba. "Mój" przystojniak posłał mi uśmiech i mówiąc bezgłośnie wypowiedział: cztery słowa Ja się tym zajmę. Harry to jednak usłyszał. Stał tuż za mną. Nawet nie wiem kiedy do mnie podszedł.-Spokojnie tygrysie. Nie rzucaj się tak na mnie. -H.
-Jasne! -Równo z Jus'em powiedzieliśmy. Uśmiechnęliśmy się do siebie.
-Słodkie. Wybaczcie, ale dziewczyny na mnie czekają.
Prychnęłam razem z Juju. Wyszliśmy z klasy. Nasza paczka jak zawsze po szkole idzie do domu, przebierała i na skatepark. Jak zawsze to i dzisiaj. Gem czekała na mnie pod domem. Ubrana wyszłam z domu. Ruszyłyśmy do "naszego" miejsca. Wszyscy już byli moja paczka po jednej stronie, a po drugiej paczka Justina. Potem nic, nic, nic ciekawego. Około 17 wróciłam do domu. Zrobiłam to co chyba wszyscy kolacja, komp, telefon, krótka kąpiel, łóżko, laptop. W końcu padłam, usnęłam około 21.
Późnej nocy obudziło mnie szeleszczenie w pokoju...
Siyber* zrobiłam mieszankę Bieber z Styles co jedną literę XD.
poniedziałek, 17 lutego 2014
Rozdział 1. 1/2
Słodkie sny. Marzenia i...
...i chluśnięcie wody. Potem zimna ciecz na mojej twarzy. Zajebiście! Ugh! Otwieram moje zaspane oczy i widzę braciszka turlającego się ze śmiechu. Żartowniś. Wstałam z łóżka posłałam mu spojrzenie ala żal mi cię. W przeprosiny dostałam całusa. Poranna kąpiel, jedzenie, pogaduchy nuuuudy. Konkrety. Szliśmy właśnie chodnikiem przez park. Zatrzymaliśmy się przed małym sklepikiem. Wieczny głód mojego brata nie odpuszcza. Stałam wpatrzona w mój telefon kiedy poczułam, że tracę grawitacje i zaraz upadam. LOL. Chcecie mnie dziś zabić? Zobaczyłam mordkę. Moją kochaną mordkę. Gemmę. Ględziła i darła się "nowy".
-OGAR! O co chodzi?
-Nowy! Nawet. Nawet. Widziałaś. Umieram. Hahaha... -Szczerze nic nie rozumiałam z tego co powiedziała.
-Jeszcze raz, ale w o l n i e j. -Przeliterowałam jej, żeby na pewno zrozumiała.
-Okej. Do naszej szkoły doszedł jakiś nowy CHŁOPAK. -Zaakcentowała ostatnie słowo.-Podobnież szał! Ideał itp. Ahh...
-Ej. Przecież ja jestem najprzystojniejszy!- Braciszek zaśmiał się.
-Jasne...
Całą drogę gadaliśmy, naśmiewaliśmy się z Dorian'a i oczywiście hot plota. Mijaliśmy dziewczyny, które szczerzyły się do nas. Myślą, że jak będą się do nas kleić to będą w naszej paczce. No proszę... W drodze do szkoły spotkaliśmy resztę naszej paczki, w paczce wszystkich jest sześcioro (3 dziewczyny i 3 chłopaków). W szóstkę dotarliśmy do szkoły. Jak zawsze drzwi otwierał nam ktokolwiek kto koło nich stał. Trzy dziewczyny z przodu, z tyłu 3 chłopaków. Tak się wchodzi do szkoły. Kocham to! No dobra. Wracając do żywych. Jak zawsze na początek roku szkolnego mamy"zebranie" w sali gimnastycznej. Nasze 6 miejsce wolne, na samym środku sali. Zawsze tam siadamy. Dyrektora jak co rok mówiła o klasach odchodzących. Powodzenia w lekcjach, itp. Rozchodziliśmy się do klas. Naszą wychowawczynią jest dyrektorka... Po prosu trzeba uważać i "zachowywać". Przed klasą już stała "nasza" pani z jakimś chłopakiem w kapturze i Justinem. Każdy ma wyznaczone miejsce w klasie. Wszyscy siedzieli już w klasie, a dyrektorka z "nowym" byli na korytarzu. Wszyscy gadają, norma. Ja za to nabijałam się z Lexi bo koło niej była ostatnia wolna ławka. Siedzimy na końcu klasy więc pewne jest, że będzie siedział koło nas.
...i chluśnięcie wody. Potem zimna ciecz na mojej twarzy. Zajebiście! Ugh! Otwieram moje zaspane oczy i widzę braciszka turlającego się ze śmiechu. Żartowniś. Wstałam z łóżka posłałam mu spojrzenie ala żal mi cię. W przeprosiny dostałam całusa. Poranna kąpiel, jedzenie, pogaduchy nuuuudy. Konkrety. Szliśmy właśnie chodnikiem przez park. Zatrzymaliśmy się przed małym sklepikiem. Wieczny głód mojego brata nie odpuszcza. Stałam wpatrzona w mój telefon kiedy poczułam, że tracę grawitacje i zaraz upadam. LOL. Chcecie mnie dziś zabić? Zobaczyłam mordkę. Moją kochaną mordkę. Gemmę. Ględziła i darła się "nowy".
-OGAR! O co chodzi?
-Nowy! Nawet. Nawet. Widziałaś. Umieram. Hahaha... -Szczerze nic nie rozumiałam z tego co powiedziała.
-Jeszcze raz, ale w o l n i e j. -Przeliterowałam jej, żeby na pewno zrozumiała.
-Okej. Do naszej szkoły doszedł jakiś nowy CHŁOPAK. -Zaakcentowała ostatnie słowo.-Podobnież szał! Ideał itp. Ahh...
-Ej. Przecież ja jestem najprzystojniejszy!- Braciszek zaśmiał się.
-Jasne...
Całą drogę gadaliśmy, naśmiewaliśmy się z Dorian'a i oczywiście hot plota. Mijaliśmy dziewczyny, które szczerzyły się do nas. Myślą, że jak będą się do nas kleić to będą w naszej paczce. No proszę... W drodze do szkoły spotkaliśmy resztę naszej paczki, w paczce wszystkich jest sześcioro (3 dziewczyny i 3 chłopaków). W szóstkę dotarliśmy do szkoły. Jak zawsze drzwi otwierał nam ktokolwiek kto koło nich stał. Trzy dziewczyny z przodu, z tyłu 3 chłopaków. Tak się wchodzi do szkoły. Kocham to! No dobra. Wracając do żywych. Jak zawsze na początek roku szkolnego mamy"zebranie" w sali gimnastycznej. Nasze 6 miejsce wolne, na samym środku sali. Zawsze tam siadamy. Dyrektora jak co rok mówiła o klasach odchodzących. Powodzenia w lekcjach, itp. Rozchodziliśmy się do klas. Naszą wychowawczynią jest dyrektorka... Po prosu trzeba uważać i "zachowywać". Przed klasą już stała "nasza" pani z jakimś chłopakiem w kapturze i Justinem. Każdy ma wyznaczone miejsce w klasie. Wszyscy siedzieli już w klasie, a dyrektorka z "nowym" byli na korytarzu. Wszyscy gadają, norma. Ja za to nabijałam się z Lexi bo koło niej była ostatnia wolna ławka. Siedzimy na końcu klasy więc pewne jest, że będzie siedział koło nas.
niedziela, 16 lutego 2014
Prolog.
Heja. Jestem Amber. Mieszkam w Londynie. Chodzę do 2 liceum. Mam starszego brata ma 19 lat. Nasza matka zginęła w wypadku samochodowym 2 lata temu. Ojciec nas oddał do bidula. Przerosło go to. Tylko gdy mój brat wyszedł z tego "domu", adoptował mnie. Razem z Dorianem pracuje w barze. Chodzimy do jednej szkoły. Zawsze razem... Mam kumpele Gemmę. Zawsze pomoże. Zawsze jest. Jest ode mnie starsza o pół roku ale jest w klasie zemną. Podoba jej się mój brat. Po prostu baz komentarza. Mi za to Justin. Ciacho naszej szkoły, ale problemy sercowe potem. Chodzę do klasy muzycznej, sportowej i tanecznej. Gram w gałę (piłkę nożną) i jestem czirliderką. Jestem przewodniczącą (naszej drużyny czirliderek). Dzięki temu jestem znana w szkole. Nasza klasa jest tą gdzie są popularsy (popularne osoby). Jak napisałam wracam do tematu chłopaków. Gem kocha się w moim bracie, ale on o tym nie wie. Ja bujam się w Jus'u. To chyba każdy wie. Jego kumple mówili, że też mu wpadłam w oko, kiedy tu przyjechałam. Ale on się nade mną znęca i nie chce mnie się spytać o chodzenie. Jeszcze jedno pytanie?! "Kiedy tu przyjechałam"?! Ahh tak. Z braciszkiem chcieliśmy uciec od tamtego miejsca. Uciekliśmy z miasteczka gdzie się urodziliśmy, od razu kiedy wyszliśmy z bidula. A więc podsumujmy. Uciekam przed przeszłościom. Mieszkam z bratem. Mam jedną kumpele najlepszą na świecie. Podoba mi się ciacho ze szkoły. Co w tym dziwnego?! Wszystko pięknie, ale zawsze nadchodzi czas na zmiany. Kiedy się zaczną? Sama nie wiem, ale się dowiem i to szybciej niż mi się wydaje.
Bohaterowie.
Główni Bohaterowie

Amber (Nina Dobrev), Amba, Er, Amy.

Justin (Justin Bieber), Jus, Juju.


Harry (Harry Styles), Hazz, Haza, Harold.
.gif)
Dorian (Dylan O'brien), Dodo, Dorax, Doro.
Gemma (Candice Accola), Gema, Gem.
Max (Ian Somerhalder).
Lexi (Kat Graham).
Matt (Joseph Morgan).
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)




